Nabrać lepidopterologa


Wye Valley Butterfly Zoo

Wiktoriańska Anglia była, bez dwóch zdań, krainą wyjątkową. Dziwactwa i ekscentryczność nie tylko uchodziły na sucho, ale były wręcz w dobrym tonie. Stąd nie powinno dziwić, że jednym z popularniejszych hobby wśród wiktoriańskich mieszczuchów drugiej połowy dziewiętnastego wieku, była amatorska lepidopterologia. Za tą poważną nazwą kryje się zupełnie niepoważne łapanie i kolekcjonowanie motyli. Niepoważne, bo wyobraźcie sobie dżentelmenów w surdutach i cylindrach skaczących po łąkach jak pasikoniki. Ewentualnie panny z dobrych domów w wielowarstwowych sukniach bohatersko dzierżące w jednej ręce parasol, a w drugiej siatkę na owady.

Śmieszki na bok, z trendami się nie dyskutuje. Za to zawsze można na nich zarobić. Z tego założenia wyszli mieszkańcy głębokiego wąwozu rzeki Wye, w okolicach Symonds Yat i na potęgę zaczęli hodować i wypuszczać motyle z najróżniejszych zakątków świata. Kto i jak wpadł na pomysł, na zawsze pozostanie już tajemnicą, ale faktem jest, że przez sześćdziesiąt lat, gdzieś od 1850 roku, w te strony ciągnęły tłumy niedzielnych entomologów, zwabionych genialnym niemal przekrętem. Biznes tak dobrze się kręcił, że kluby miłośników motyli wynajmowały całe pociągi! A miejscowi ich gościli, prowadzili w najlepsze miejsca i liczyli zyski. Wieści o kolejnych sensacyjnych “odkryciach” szły w świat, przyciągając kolejne fale turystów. Niestety, przy okazji całkowicie wyłapano kilka rdzennych gatunków.

Kres tej “gorączce motyli” położył emerytowany prezes Towarzystwa Entomologicznego – Albert Brydges Farn. A.B.F., jak znany jest wtajemniczonym, osiadł na stare lata w Doward Cottage w zakolu rzeki Wye, z nadzieją na odnalezienie kolonii ginącego modraszka błękitnego (Polyommatus semiargus). Przy okazji jednak, ten kulejący staruszek wykonywał sekretną misję – wyłapania wszystkich obcych gatunków motyli. I choć trudno w to uwierzyć, udało mu się! Przynajmniej tak twierdzą jego wielbiciele. Reszta środowiska uważa, że obce gatunki nie miały szans na przetrwanie, a A.B.F. najwyżej trochę im pomógł.

Motyla noga… ups! pardon! Motyla moda na kilka dekad przygasła, ale tliła się gdzieś w półświatku. Po latach, Albert Brydges Farn znalazł godnych naśladowców, którzy w Dolinie Wye założyli motyle zoo – Wye Valley Butterfly Zoo.

Tu, w ogromnej szklarni, można z bardzo bliska zapoznać się z kilkudziesięcioma gatunkami tropikalnych motyli i ciem. Niektóre z nich, bajecznie kolorowe, mają wielkość dwóch dłoni! I lubią przysiadać na gościach. Zoo to świetna atrakcja zarówno dla dzieci (chociaż niektóre “bestie” potrafią wystraszyć maluchy), jak i dorosłych. Szczególnie tych lubiących fotograficzne safari. Można tu wpaść przy okazji wizyty w Symonds Yat albo w zamku Goodrich.

Advertisements

5 responses to “Nabrać lepidopterologa

Twoim zdaniem

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s