Tag Archives: muzea walii

Podziemny skansen – Big Pit

dscn5359

Są miejsca, które po prostu trzeba odwiedzić, pomimo, że być może nie każdego pociąga taki rodzaj atrakcji.

‘Big Pit’ to po prostu ‘wielki szyb’, albo ‘wielka kopalnia’. Ci, którzy interesują się odrobinę przeszłością Walii wiedzą, że jeszcze kilkanaście lat temu dymiły nad tym niedużym krajem potężne kominy, szumiały szyby wentylacyjne, a widoki, które tak lubimy, zasłaniała niemal nigdy niekończąca się chmura smogu. Łatwo sobie wyobrazić, jak to wyglądało przejeżdżając przez dzisiejszy Port Talbot. Rewolucja przemysłowa XIX wieku zmieniła oblicze rolniczej Walii; koniec przemysłu z kolei oznaczał stopniowy powrót do zielonej wyspy jaką znamy dziś.

dsc_6098

Kopalnie węgla są wpisane w walijską tożsamość. To one stanowiły centrum lokalnego wszechświata, to one dawały utrzymanie (nigdy do końca adekwatne do wykonywanej pracy), i to one łączyły ludzi poprzez liczne tragedie. Jako była mieszkanka Śląska/Zagłębia i córka górnika odczuwam z nimi pewnego rodzaju więź; dlatego m.in. wybrałam się do tego muzeum. Chciałam się dowiedzieć, jak to jest wsiąść do metalowej klatki i zjechać głęboko pod ziemię. I tak, to jest bez wątpienia intensywne przeżycie. No bo może to jest i muzeum, ale nie sztuczny twór, nie kopalniany park rozrywki, tylko prawdziwa kopalnia, która wygląda tak, jakby wciąż trwała w niej praca, tylko akurat skończyła się szychta i wszyscy poszli do domu. O realizmie miejsca przypomina też zakaz używania telefonów czy aparatów fotograficznych, które mogłyby zakłócić pracę urządzeń monitujących poziom metanu.

Przewodnicy to byli pracownicy kopalni. Lubią sobie pobajać, pożartować; wiedzą też kiedy wystarczy na chwilę zamilknąć. Opowiedzą o tym, jak to było kiedy w kopalniach pracowały siedmiolatki, pokażą, jak to jest znaleźć się w absolutnej ciemności, do której wzrok się nie przyzwyczaja, i jak brzmi alarm metanowy. Opowiedzą o słynnych strajkach lat 80-tych, i o tym, jak się pani Thatcher ‘przysłużyła’ Walii.

Oprócz samej kopalni trzeba koniecznie zobaczyć muzeum, w którym zebrano mnóstwo przedmiotów codziennego użytku związanych z górnikami i ich życiem. Jest też kafejka oraz stara kopalniana kantyna; w obu można zjeść coś konkretnego, ewentualnie wypić kawę okraszoną walijskim ciasteczkiem.

Big Pit wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

5 dsc_6075 9dsc_6044dsc_6053  dsc_6048 dsc_6095 dsc_6094

Wstęp jest darmowy, ale trzeba pobrać z recepcji bilet. Przed zjazdem na dół każdy musi założyć kask z latarką oraz baterią; całość waży około pięciu kilogramów. Zalecane jest ciepłe ubranie i porządne buty. Dzieci mierzące poniżej metra wzrostu niestety nie mogą zjechać pod ziemię.

Muzeum jest otwarte codziennie od 9.30 do 16.30. Zjazdy pod ziemię odbywają się pomiędzy 10.00 a 15.00. Może się zdarzyć, że w którymś konkretnym dniu zwiedzanie nie będzie dostępne; warto przed wizytą sprawdzić stronę muzeum: Big Pit National Coal Museum Muzeum posiada parking (płatny).

dscn5325 dscn5322 dsc_6030

Kod pocztowy dla satnavu: NP4 9XP i mapka:

Skansen St Fagans – dotknąć historii


Skansen St Fagans niedaleko Cardiff jest atrakcją w skali całego kraju. Jego pełna nazwa brzmi St Fagans National History Museum, tudzież Museum of Welsh Life, czyli muzeum życia walijskiego, co idealnie podsumowuje jego charakter i cel. Na swojej stronie skansen chwali się, że jest domem dla ‘żywej historii’ – i nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady.

St Fagans cieszy się moim szczególnym sentymentem, chętnie tam wracam przynajmniej raz w roku. Skanseny są chyba najsensowniejszym typem muzeów; bezboleśnie i bez ziewania zabierają nas w podróż przez historię, pozwalając jej dotknąć, na moment stać się jej częścią.

Na sporej powierzchni St Fagans znajduje się kolekcja autentycznych budynków z różnych epok, poprzenoszonych często pieczołowicie kamień po kamieniu z różnych stron Walii, co nierzadko ratuje je przed popadnięciem w ruinę; są sklepy jak żywcem wyjęte ze starych kronik telewizyjnych, urząd pocztowy z czasów wojny, kościółek, kaplica, Workman’s Hall, kuźnia w której można podpatrzeć kowala przy pracy. Nawet piekarnia, która tradycyjnym sposobem wypieka na sprzedaż chleb i walijskie ciasteczka (welsh cakes). Przy domach uprawia się ogródki, hoduje zwierzęta; wszystko utrzymane jest w duchu epoki którą dany budynek reprezentuje. Są nawet prehistoryczne chaty z paleniskami w środku. Jednym z najciekawszych ‘eksponatów’ jest szereg malutkich domków reprezentujących zmiany w wystroju wnętrz mieszkań na przestrzeni XX wieku. Nie może oczywiście zabraknąć zamku. Wszystko to razem otacza morze zieleni.

To świetne miejsce na spędzenie całego dnia.  Niezwykle kompetentna obsługa (od której wymaga się m.in. znajomości języka walijskiego) nie tylko wie o czym mówi, ale przede wszystkim bardzo lubi ucinać sobie pogaduszki.  Warto zagadnąć; konwersując przy buzującym ogniu w chatce z XVIII w można dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy o tym jak to drzewiej w Walii bywało. Skansen organizuje wiele ciekawych imprez, które nie tylko uczą, ale najczęściej również bawią; przykładowo co roku w okolicach Świąt Bożego Narodzenia można wybrać się na kolektywne śpiewanie brytyjskich i walijskich kolęd – wychodzi różnie, zwłaszcza po walijsku, ale doświadczenie jest przednie. Na terenie skansenu można sobie zrobić piknik, no i oczywiście skorzystać z dobrodziejstw kafejki.

Wstęp do muzeum jest bezpłatny ale trzeba zapłacić za parking. Muzeum jest czynne codziennie 10.00-17.00. Kod pocztowy dla satnavu: CF5 6XB.

Więcej informacji na temat samego muzeum i organizowanych imprez tutaj.

Skansen St Fagans